Organizator:

Nie większy, lepiej zaplanowany

Podziel się

Minimalizm w domu nie musi oznaczać białych ścian, jednego krzesła i rezygnacji z wygody. Coraz częściej chodzi po prostu o dobrze zaplanowaną przestrzeń, mniej zbędnych metrów i dom, który nie wymaga ciągłego dokładania czasu, pieniędzy i energii.

Przez lata większy dom był niemal automatycznie utożsamiany z wyższym komfortem. Dodatkowy pokój, większy salon, osobna garderoba, większy garaż. Każdy kolejny metr miał być wartością samą w sobie.

Dziś część inwestorów zaczyna patrzeć na to inaczej.

Rosnące koszty budowy i utrzymania domu sprawiają, że coraz większe znaczenie ma nie sama powierzchnia, ale sposób jej wykorzystania. Dobrze zaprojektowane 80 czy 100 m² może odpowiadać na codzienne potrzeby lepiej niż znacznie większy dom pełen przestrzeni, z których korzysta się sporadycznie.

W praktycznym minimalizmie chodzi więc przede wszystkim o funkcję. Ograniczenie zbędnych korytarzy, sensowne przechowywanie, łączenie funkcji pomieszczeń tam, gdzie ma to sens, dobre doświetlenie i prosty układ komunikacyjny potrafią zrobić więcej dla komfortu niż kolejnych kilkanaście metrów powierzchni.

Dochodzi do tego jeszcze jeden aspekt: eksploatacja. Mniejsza kubatura oznacza zazwyczaj mniej przestrzeni do ogrzania i chłodzenia, mniej powierzchni do wykończenia i mniej czasu potrzebnego na codzienne utrzymanie domu.

Dlatego minimalizm przestaje być wyłącznie estetyką. Coraz częściej staje się konkretną decyzją projektową i finansową.

Podczas Targów Domów Gotowych warto więc pytać nie tylko o powierzchnię domu, ale również o to, ile z niej rzeczywiście pracuje na komfort mieszkańców.

O targach